Nie polecam tego miejsca z kilku powodów:
1. właściciele wymagali zapłaty za pobyt psa mimo że według rezerwacji pobyt zwierząt jest bezpłatny,
2. obiekt wyłącznie dla gości, którzy nie wymagają spokoju i prywatności. Wybraliśmy się ze znajomymi na Sylwestra do domku wynajętego na wyłączność. Dzień przed imprezą dwie osoby odwiedziły nas na obiad i po KILKU minutach pojawili się właściciele z informacją, że regulamin zabrania wprowadzania gości (oficjalnie regulamin nie istnieje). Przyszli bo „otrzymali powiadomienie z monitoringu, że ktoś przyjechał”. W następstwie tej sytuacji zaproponowaliśmy za pośrednictwem bookingu rozwiązanie umowy w dniu przyjazdu ale właściciele nie wyrazili zgody. W dniu Sylwestra (po wcześniejszym uzgodnieniu) byli goście i już o pierwszej w nocy był telefon od właścicieli z prośbą o zakończenie imprezy i pożegnanie gości pod groźbą wezwania policji. Nie będę już rozwijać wątku o tym, że w Nowy Rok o 8mej rano było pukanie do drzwi. Domek opuściliśmy dzień wcześniej, ponieważ sytuacja była naprawdę nie do zniesienia. Człowiek podróżuje po całym świecie i w Miłkowie spotyka smutną, szarą rzeczywistość osób z ograniczeniami.